Array Warzywniaki na dachu - Środowisko i jego ochrona | Oszczędzam wodę

Polecamy

  • Każdy z nas w mniejszym czy większym stopniu korzysta z paliw, którym głównym budulcem czy sadnikiem jest węgiel. Kiedy jeździmy pojazda…

  • Od czasów naszych prehistorycznych przodków upłynęło 1800 lat, nim liczba ludności osiągnęła miliard, by osiągnąć 2 miliardy, wystarczył…

  • Sprawy publiczne dotyczące naszych przyszłych warunków nie powinny przechodzić kolo nas ale muszą nas żywo interesować. Prawie każdy czł…

Warzywniaki na dachu

Środowisko Jednemu z pomysłowych naukowców udało się znaleźć pomysł, w którym przedstawia, w jaki sposób można wyżywić duże miasta, wykluczając jednocześnie problem transportu. Pomysł ten polega na hodowaniu roślin bez udziału gleby. Taka wizja zmieni przy okazji sam krajobraz miast. Na przykładzie Singapuru można stwierdzić, jak trudne stanie się w przyszłości wyżywienie dużych miast. W samym Singapurze uprawia się zaledwie 5% spożywanych warzyw i owoców, a pozostała część importowana jest z pięciu kontynentów. Wiadome jest, iż transport żywności pochlania masę energii i zasobów finansowych, a to zaledwie część problemu. Aby warzywa dotarły świeże muszą być schładzane w procesie, który także przyczynia się do produkcji dwutlenku węgla. Odważni naukowcy postanowili znaleźć sposób, aby w samym Singapurze zacząć hodować więcej warzyw, niż dotychczas. Aby warzywa mogły rosnąć trzeba zapewnić im powietrze, światło, wodę i minerały, jednak w dużych miastach trudno jest o miejsce na takie uprawy. Miasta zastawione ogromnymi wieżowcami nie pozostawiły miejsca na wolną przestrzeń pod uprawę, jednak pomysłowość naukowców nie ma granic. Obliczenia naukowców były zaskakujące: wystarczy jedynie 15% gruntów, aby Singapur mógł się uniezależnić od importu, a do tego można wykorzystać liczne i niewykorzystane połacie dachów, wystarczy jedynie odpowiednio je przystosować. Trudno uwierzyć w farmy w środku miasta, w dodatku na dachach wieżowców, a jednak to możliwe. Nie ma mowy o wykorzystaniu gleby na dachu, ale można wykorzystać nowatorską metodę, zwaną aeroponiką, polegającą na uprawie bez stosowania gleby. Na zwisające w powietrzu korzenie roślin rozpyla się roztwór wody i soli mineralnych, który osiada na nich, dostarczając wilgoci i niezbędnych składników do rozwoju, a co ciekawe, plony są zaskakująco wysokie, a co więcej proces zużywa 1/10 wilgoci w porównaniu z hodowlą tradycyjną, co daje możliwość oszczędzania energii. Na przykładzie Singapuru wizja miejskich ogrodów na dachu staje się coraz bardziej realna, chociaż technologia nie jest tak ekologiczna, na jaką wygląda. Konieczne jest utrzymanie niższej temperatury powietrza z uwagi na rodzaj hodowanych roślin. Produkcja energii, niezbędnej do chłodzenia oznacza powstanie dwutlenku węgla, zatem kiedy jeden problem znika, pojawia się kolejny. Podejmowane są próby bardziej zaawansowanej aeroponiki, czyli dynaponiki. W procesie nie wykorzystuje się już wody, bo sprężone powietrze rozpyla składniki odżywcze, a cały system zasilany jest przez niewielki napowietrzacz akwariowy. Zastąpienie wody powietrzem zredukowało zużycie energii elektrycznej o 90%, więc można mówić o ogromnym sukcesie tej metody upraw. Widać, że ta, jeszcze nowa technologia naprawdę sprzyja środowisku, ale wciąż będzie rosło zapotrzebowanie na żywność, a miejsc na dachach może w końcu zabraknąć. Do tego celu próbuje się wykorzystać wolne przestrzenie między budynkami, które stoją blisko siebie. Możemy jedynie obserwować i cierpliwie czekać, czy tego typu technologie przyjmą się w końcu na szerszych obszarach miast, a nie tylko w Singapurze.

Tagi: gleba,roślina,naukowiec | Podział strony